Gloria Victis!

Autor: Piotr Niemiec, Redaktor Naczelny "Tygodnika Nadwiślańskiego"

Kiedy na początku 2008 roku opublikowałem na łamach ,,Tygodnika Nadwiślańskiego” kolejny tekst o majorze Hieronimie Dekutowskim – legendarnym ,,Zaporze”, nie przypuszczałem, że ten wybitny tarnobrzeżanin i prawdziwy bohater podziemia niepodległościowego, zamordowany wraz z podkomendnymi przez polskich komunistów 7 marca 1949 r. w więzieniu mokotowskim, w końcu doczeka się pomnika w swoim rodzinnym mieście.

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia dostałem od Tadeusza Wojteczko wspaniałą wiadomość. Były wiceprezydent miasta napisał do mnie m.in.: ,,Klub Gazety Polskiej w Tarnobrzegu oraz Komitet Budowy Pomnika majora Hieronima Dekutowskiego ps.Zapora, zwracają się z gorącą prośbą do ludzi dobrej woli o wsparcie naszej inicjatywy zmierzającej do upamiętnienia i oddania hołdu bohaterowi walk z okupantami podczas i po II wojnie światowej. W roku 2009 przypada 60 rocznica okrutnej śmierci tego wielkiego żołnierza, patrioty i nieugiętego bojownika o wolność i niepodległość Polski. Skromnym darem serca wielu, powstanie trwały znak pamięci, stając się jednocześnie wyrazem wdzięczności i drogowskazem dla nas i przyszłych pokoleń Polaków.

Niesprawiedliwością byłoby stwierdzenie, że prawicowe władze miasta Tarnobrzega zapomniały o jednym z najsłynniejszych obywateli miasta. Już wkrótce po wyborach samorządowych w 1990 r. Rada Miasta postanowiła przemianować ulicę gen. Zawadzkiego (sowieckiego politruka), na mjr Hieronima Dekutowskiego. Warto przypomnieć, że jeszcze długo ,,nieznani sprawcy” przekreślali tablice z nazwiskiem nowego patrona. (Mamy w naszej redakcji zdjęcia ukazujące te haniebne praktyki uboli i partyjniaków). Jak przypomniał mi T. Wojteczko, w 1996 r. Rada Miasta Tarnobrzega nadała Hieronimowi Dekutowskiemu Order ,,Sigillum Civis Virtuti”, czyniąc go tym samym Pierwszym Kawalerem tego odznaczenia.

Dla Czytelników, którzy nie poznali jeszcze losów mjr Dekutowskiego po aresztowaniu, ciężkim śledztwie i upokarzającym procesie sądowym, chciałbym przypomnieć pewien bardzo głośny i wstrząsający cytat. Ewa Kurek w książce ,,Zaporczycy” – zresztą sądownie ocenzurowanej w okresie niepodległej Rzeczpospolitej! – tak napisała o ostatnich chwilach życia H. Dekutowskiego: ,,Miał trzydzieści lat, pięć miesięcy i 11 dni. Wyglądał jak starzec. Siwe włosy, wybite zęby, połamane ręce, nos i żebra. Zerwane paznokcie. –My nigdy nie poddamy się! – krzyknął, przekazując przez współwięźniów swe ostanie posłanie. Według dokumentów, wyrok wykonano przez rozstrzelanie [o godz.19.00 – TMP]. Mokotowska legenda głosi jednak, że ubowscy kaci zapakowali majora ,,Zaporę” do worka, worek powiesili pod sufitem i strzelali, sycąc swą nienawiść widokiem płynącej spod sufitu niepokornej krwi. Potem, w pięciominutowych odstępach, mordowali jego żołnierzy: ,,Rysia”, ,,Żbika”, ,,Mundka”, ,,Białego”, ,,Junaka”, i ,,Zawadę…”

GOŚĆ NIEDZIELNY, 4 stycznia 2009 r.

comments powered by Disqus